🐕🐾 HAKER
29.07.2005 – 12.10.2018

Nasz najwspanialszy przyjaciel, członek naszej rodziny. Wniósł od początku do domu ciepło i uśmiech na naszych twarzach. Spajał nasz dom.

Kiedy zdecydowaliśmy się na pieska, to on wybrał nas – podbiegając do nas i szarpiąc za nogawkę spodni. Od pierwszych chwil obdarzyliśmy go wielką miłością, chcąc zapewnić Hakciowi jak najlepsze życie, na które zasługiwał.

Przeżył z nami 13 lat – nie pamiętamy już czasów, gdy go nie było. Dawał nam mnóstwo wsparcia w najtrudniejszych chwilach, wiele łez przyjął w swoją sierść. Robiliśmy wszystko, aby zapewnić mu piękne życie i mamy wielką nadzieję, że był szczęśliwym psiakiem.

Całe życie, zarówno Hakcio, jak i my, walczyliśmy z niesprawiedliwym stereotypem groźnej rasy. Jego duża mordka i muskularna budowa ciała wzbudzały niepokój w innych – my sami wiemy jednak najlepiej, jak spokojnym psiakiem był Hakcio. W swoim potężnym ciałku skrywał małą, bezbronną istotę. Każdy, kto miał okazję poznać go bliżej, był w nim zakochany od pierwszych chwil. Zmieniał nastawienie ludzi, którzy czuli strach do psów. Nazywaliśmy Hakcia potulnym Misiem, bo taki właśnie był…

Spędził z nami wiele ważnych chwil w życiu – dorastał z nami, a my z nim. Miał swój charakter – za młodu energiczny i pełny buntu. Był wspaniałym odzwierciedleniem powiedzenia „jaki pan, taki pies” – był po prostu taki, jak my 🙂 Rozumiał to, co do niego mówiliśmy i nasłuchiwał naszych rozmów z innego pokoju, sterując uszkami. Pokazywał swój żal, gdy ktoś z nas wychodził z domu z walizkami…

Kwadratowe czarne oczka, biały „krawacik” na torsie, różowa plamka na jego nosku za młodu, która z czasem powoli znikała, białe „skarpetki” na łapkach, łaciate podniebienie… To tylko niektóre z jego cech zewnętrznych, jakie na zawsze pozostaną w naszej pamięci. Gdy był mały, leżał na grzbiecie z łapkami uniesionymi do góry, z czasem wolał drzemki na brzuszku, otulając swój nosek łapkami. Na zawsze pozostanie dla nas najpiękniejszym psiakiem na świecie…

Był bardzo dzielny, szczególnie w ostatnich miesiącach swojego życia, kiedy zmagał się z wieloma chorobami. Jego ciałko powoli odmawiało posłuszeństwa, ale on się nie poddawał. Był wytrwały, ale nasze serca coraz bardziej pękały, gdy patrzyliśmy, jak się męczy. Na ostatnim spacerze pożegnał się z miejscami, które na co dzień odwiedzał od lat. Odszedł spokojnie i bez cierpień w piękny słoneczny dzień…

Ból i smutek po stracie naszego ukochanego misiaka pozostanie z nami jeszcze długo. Tęsknota za Hakciem na zawsze…

Serdecznie dziękujemy Animal Park za pomoc w przejściu przez te trudne chwile. Kiedy odchodzi bliski czworonóg, chcemy mieć po prostu pewność, że trafia on w dobre ręce – skorzystaliśmy z usług oddziału Animal Park, który znajduje się w Mikołowie, i jesteśmy bardzo wdzięczni za tak wspaniałą obsługę. Dzięki Państwu nasz Haker może pozostać przy nas na zawsze ❤