Kochany Dragoniku,
od kiedy odszedłeś (o północy z 4 na 5 marca 2023) moje serce pękło. Od początku byłeś moim najlepszym przyjacielem i członkiem naszej rodziny, a spędziłeś w niej prawie 13 lat (od lipca 2010). Nigdy nie zapomnę Twojej lśniącej sierści, buziaków na powitanie i dobranoc oraz wielkiej miłości i oddania jakie zawsze mi okazywałeś. Codziennych spacerów, zabaw w ogrodzie, podjadania malin bezpośrednio z krzaka czy skorupek jajek. Szczególne wspomnienia zajmuje ganianie za piłką, gdy Konrad z tatą grali w ogrodzie. Kilka z nich przegryzłeś, z czego moje chłopaki wcale nie były zadowolone, ale teraz się z tego śmieją. Nie zapomnę również, kiedy gorące lato spędzałeś w basenie lub wannie dla ochłody. No bo dlaczego by nie :-). Dzięki Tobie moje życie było pełniejsze. Kiedy była mi smutno, po prostu wtulałam się w Ciebie i od razu czułam się lepiej. Gdy Tobie było źle, to ja starałam się Ciebie pocieszyć, razem z naszym drugim małym przyjacielem – yorkiem Czikusiem, który również bardzo przeżywa Twoje odejście.
Żadne słowa tu napisane nie oddadzą mojej miłości do Ciebie i cierpienia po Twoim odejściu, ale dzięki nim i podzieleniem się z innymi naszą historią, mam nadzieję, że sprawią, iż ciężar na sercu będzie chociaż troszeczkę mniejszy.
Na zawsze pozostaniesz w mojej pamięci i sercu.
