Kochana Madziulko

Pamiętam, jak Cię zobaczyłam pierwszy raz za kratami kojca w schronisku (1 czerwca 2013).
Byłaś bardzo smutna, ale też dumna i dostojna.
Pokochałam Cię od razu i wiedziałam, że muszę Cię zabrać z tego miejsca natychmiast.
Byłaś jeszcze młoda, ale już dojrzała (5 lat bez czterech miesięcy) i bardzo odpowiedzialna.
Pomogłaś nam ułożyć innego bezdomniaka, którego wzięliśmy do domu razem z Tobą. Tony miał wiele problemów zdrowotnych, natury psychicznej i fizycznej, ale udało się go zresocjalizować dzięki Tobie i naszej ciężkiej pracy. Niestety był z nami tylko trzy lata.
Nie wiem, czy udało nam się zastąpić Ci dawnego Pana, ale staraliśmy się dać Ci wszystko, czego potrzebuje owczarek niemiecki — tak wspaniała sunia jak Ty.
Wciąż wspominamy nasze wspólne spacery i zabawy w parku o każdej porze roku, wyjazdy na letnie wczasy, w których towarzyszyłaś nam wszędzie.
Nie bałaś się pływania łódką, rowerem wodnym czy wycieczki statkiem. Uwielbiałaś pływać.
Wciąż mam w pamięci Twoją radość, kiedy pierwszy raz zobaczyłaś morze — pyskiem łapałaś grzebienie fal. To było bardzo zabawne.
Twoją łagodność i opiekuńczość podziwiali wszyscy ludzie, którzy Cię spotykali. Dzieci bardzo chciały Cię głaskać i przytulać, bo byłaś taka puchata i spokojna.
Kochana, dożyłaś sędziwego wieku 14,5 roku mimo problemów zdrowotnych z sercem i problemami tzw. końskiego ogona (niedowład tylnych łap).
Przyszedł czas na odpoczynek. Odpoczywaj, skarbie.
Z czułością wspominamy wspaniałe lata (prawie 10 lat, bez 2 miesięcy), które razem spędziliśmy.
Byłaś dla nas najlepszym przyjacielem i członkiem naszej rodziny.
Pozostaniesz w naszych sercach na zawsze.

Jagoda i Włodek