Pierwszy raz zobaczyłam Cię 13 lat temu. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Towarzyszyłeś mi w najważniejszych chwilach mojego życia. Ciągle ze mną i przy mnie. Czasem myślę, że chyba tak naprawdę tylko TY potrafiłeś mnie wyczuć i ukoić. Siedem przeprowadzek, heh…a mówią, że koty przyzwyczajają się do miejsc. Teraz, kiedy wracam do domu, a Ty nie witasz mnie przy drzwiach i kiedy rano wyjeżdżam do pracy, a Ciebie nie ma w oknie, serce mi pęka. I te nasze spojrzenia, od razu wiedziałeś o co mi chodzi. Taka moja bratnia dusza. Dziękuje Ci Hogar za wszystkie chwile, Ty już nie cierpisz, a ja muszę nauczyć się żyć bez Ciebie. Strasznie to wszystko boli…nadal.

„Panie Boże, a gdy tak się stanie,
że i mnie zabrać stąd będzie trzeba,
pozwól, by wyszedł mi na spotkanie,
kiedy będę wędrować do nieba” 🙁