Tori, Torcik, Tortellini – wiele z imion, którymi zwracaliśmy się do naszej kotki, miało coś wspólnego z kuchnią, ale też kocie dziecięctwo Torci to czas wielkiego łasuchowania. Była wielką przyjaciółką swojego Pana, czekającą na jego powrót z pracy, by pakować się na ręce i wygodnie umościć im bliżej reagującego alergią nosa, tym lepiej. Ze swoją przyszywaną, starszą siostrą niby podobnej przyjaźni nie było, ale po jej odejściu tak szybko za nią podążyła, jakby jednak tęsknotą gnana. Pa, Torciu, dotrzymuj Taszy towarzystwa!
