FRED (2003-2017)- Pińczer niemiecki.
Był 2003 rok, podjęliśmy decyzję” kupujemy psa! ” Ale jakiego wybrać? Rasowy z hodowli, kundelek z targu czy wybrać ze schroniska? Po długich debatach, grzebaniu w internecie, wybór padł na Pińczera niemieckiego. Wtedy były tylko 2 lub 3 hodowle w Polsce ale udało się w Poznaniu u Państwa Początków…i ta nazwa ” Z Zadziornego Gangu” Nie mieliśmy wcześniej nigdy psa więc zero doświadczeń, telefonicznie poprosiliśmy hodowcę o wybranie najspokojniejszego psiaka z miotu. Ci wybrali takiego (imię hodowlane LUCKY) i przez dwa miesiące przesyłali nam zdjęcia jak się rozwija nasz przyszły (jak wtedy sądziliśmy) czworołapny członek rodziny. W kwietniu dokładnie piątego pojechaliśmy po naszego Luckiego. I…..ZONK, Lucki nie wykazał nami żadnego zainteresowania. Był obojętny a na wszelkie próby zainteresowania go reagował albo złością albo totalnym znudzeniem. Ba nawet to podkreślił….robiąc kupę przed moimi butami. No cóż, szczeniak ma swoje prawa, nie rozumie, trzeba mu dać trochę czasu….Coś mi nie dawało spokoju, jakby mnie ktoś obserwował…rozejrzałem się i widzę zza kanapy wyglądający mały łebek z oczkami jak węgielki, które uważnie się we mnie wpatrują. To drugi maluch (Lester), brat Luckiego. Gdy nasze spojrzenia się spotkały, śmiało przydreptał, usiadł i uważnie się przyglądał mnie i mojej żonie. Zaczął niezdarnie wdrapywać mi się na kolana a następnie opierając swe łapki na mojej piersi, zabawnie przekrzywiając główkę dłuższą chwilę patrzył mi w oczy i……zwinął się w kłębek zasypiając na kolanach. Wybór został dokonany…tylko to nie my go dokonaliśmy, to my zostaliśmy wybrani. Zmieniliśmy mu imię, początkowo na Freddy (byłem i jestem fanem zespołu Queen) ale w końcu został po prostu Fredem, Fredziem, Fredeusiem. Nie przypuszczaliśmy, że można do tego stopnia pokochać zwierzę. Od pierwszego dnia zawojował serca bliższej i dalszej rodziny.Stał się nieodłącznym towarzyszem dnia codziennego, urlopów w górach czy nad morzem.Był psem „użytkowym” bo miał swoje zadania czyli : kochać nas,być posłusznym,cieszyć się na powitanie, czasami po łasuchować …i od czasu do czasu umiarkowanie coś zbroić. Z wszystkich „zadań”, całe życie wywiązywał się wzorowo. Owszem w młodości miał swój okres tzw „błędów i wypaczeń”….futro żony, dwoje drzwi, kilka par butów….Wszystkie zniszczenia ustały gdy pod naszą nieobecność udostępniliśmy mu całe mieszkanie a nie tylko przedpokój. Wtedy chyba dopiero poczuł się pełnoprawnym członkiem naszego „stada”. Śmialiśmy się, że dokonując demolki drzwi do pozostałych pokoi, walczył o swoją równość. I tak żyliśmy sobie, wspólnie przez niemal 15 lat. Dwa lata temu stwierdzono u Fredzia wadę serca ale regularnie przyjmował leki i wiódł spokoje życie starszego, „pana”. W połowie listopada tego roku objawiła się u niego padaczka. Straszny widok. Na szczęście zawsze akurat byłem przy nim więc nie pozwoliłem by w trakcie ataku zrobił sobie krzywdę. Lekarz, psychotropy, powtarzające się coraz częściej ataki wykańczające też jego słabsze serduszko. Po ostatnim ataku 24 listopada stracił przytomność…….Gdy był jeszcze szczeniakiem, podczas jakichś pieszczot obiecałem mu, że gdy przyjdzie jego czas, nie pozwolę mu cierpieć a ja będę z nim w ostatnich chwilach, trzymając go za łapkę.
Lekarz stwierdził, że dalsze usiłowania leczenia było by przeciąganiem tego co nie uchronne. Dotrzymałem danego mu słowa, razem z żoną byliśmy z nim do końca. Odszedł spokojnie, bez bólu i strachu. Zdecydowaliśmy o indywidualnej kremacji ponieważ Fred całym swoim życiem zasłużył sobie na miłość, szacunek i godny pochówek. Skorzystaliśmy z usług firmy Animal Park w Mikołowie gdzie profesjonalnie i z pełnym poszanowaniem został skremowany.
Minęły dwa tygodnie, dom jest niewiarygodnie pusty. Ja , emerytowany glina, który widział przez 30 lat służby wiele tragedii, bólu i nieszczęść….. co dziennie o 17.15 (godzina odejścia Fredzia) ocieram łzy. Czy można kochać zwierzę? Jego przyjaciel był i moim, jego wróg był moim, gdy coś mu dolegało chętnie jego ból (gdyby to było możliwe) wziąłbym na siebie. Fredziu, dziękujemy Ci, że nas wybrałeś, dziękujemy za Twoją miłość i oddanie.
