FRUZIA 2002-17.05.2017
To ja Fruzia. Wiem, że o mnie nigdy nie zapomnisz!. Ja o Tobie też nie. A pamiętasz jak ta nasza wspólna podróż się zaczęła? Deszczowy lipiec w Chochołowie i ja: mały, bezdomny kotek. Jak mnie przygarnęłaś, myślałaś, że jestem dziewczynką, stąd to imię… A pamiętasz, jak warowałem przy lodówce, bo zawsze byłem głodny… a pamiętasz jak zrzuciłem choinkę, zerwałem firankę i karnisz? A pamiętasz, jak lubiłaś ze mną chodzić na spacery? A czy rośnie jeszcze mój ulubiony krzaczek pod oknem pod którym tak lubiłem siedzieć?. Ja wszystko pamiętam. I dziękuję Ci za cudowną opiekę do końca mego życia, a zwłaszcza pod jego koniec. Miałem chłoniaka, z którym przegrała moja wielka wola życia. Ale wiedz. Jestem we wszystkich tych miejscach co za życia. A od Ciebie tylko zależy, czy mnie w nich zobaczysz! Zapewniam cię, że kiedyś spotkamy się na środku Tęczowego Mostu – tam cierpliwie będę Cię oczekiwać. Dziękuję Ci za cudowny dom. Fruzia
