Baster…ale najczęściej Rysiek.
Wprawdzie po przybyciu do naszego domu nikt nie dawał mu szansy na przeżycie wyrósł na mądrego i oddanego towarzysza życia.
Niezwykle pojętny, szybko uczył się kontaktu z domownikami. Budził rano łapą, przynosił kapcie, prosił o jedzenie, przed wyjściem na spacer podawał smycz. Na potęgę kradł, aby w zamian dostać coś dobrego. Uwielbiał spotkania i zabawę ze swoimi przyjaciółmi, ale także spokój. Wtedy znosił na swoje posłanie książki i gazety…rwał je na drobne strzępy, kto wie, może po swojemu czytał? Wieczorem upominał się o higienę i głaskanie, po czym wtulał się w swoją maskotkę i zasypiał.
Wiele razem przeszliśmy, zarówno dobrych, jak i trudnych chwil.
W tym wszystkim był wyjątkowy, kochany i taki niech pozostanie w pamięci.
Serdeczne podziękowania Panu Andrzejowi Nowak za opiekę. A.J.
