Nasz kot Zeus był darem serca naszej córki Olgi. Pojawił się w bardzo trudnym momencie naszego życia. Był naszym terapeutą i naszą wielka miłością. Uwielbiał pudełeczka, pudełka, koszyki, torebki. Zagospodarował całe mieszkanie dla siebie, fotel i nasze łóżko. Z troską i dużą dozą cierpliwości tolerował zaczepki małej koteczki Hery. Jego mądre oczy wyrażały więcej niż można opowiedzieć.Był ,,gadającym” kotkiem.
Mieliśmy taką fantazję, że będzie z nami na zawsze. Jego nagła śmierć (prawdopodobnie kardiomiopatia serca) była dla nas szokiem i cierpieniem. Nie miał jeszcze 3 lat.
Dziękujemy za takt, zrozumienie, za to, że mogliśmy w taki sposób pożegnać się z naszym ukochanym członkiem rodziny.
