W 2007 roku w sylwestrową noc przybłąkał się do nas brudny, wychudzony i zapchlony. Otrzymał imię, które sobie przyniósł-Sylwester. Był ślicznym szczeniaczkiem jeszcze z mlecznymi kłami, nasza ukochana sunia Fatima przyjęła go jak własne dziecko i matkowała mu. Junior tymczasem dorastał i przybranej mamie dawał w kość zaczepiając ją zmuszając do ruchu. Zabawom nie było końca. W 2017 już od nas niestety odszedł rankiem 7 stycznia. Teraz pewnie hasa z Fatimką po niebiańskich łąkach.
