Kuba, na początku chciałam zmienić jego imię….Cóż za pretensjonalność. Nie dość, że brzydal to jeszcze ta nazwa. Byłam wolontariuszką w schronisku. Nie mogłam mieć zwierzaka w domu. Często wyjeżdżałam. Chodziłam z psami na spacery. W któryś dzień – jedne z psów wskoczył mi na kolana, wbijając się pazurami w sweter. To był właśnie On. Myślał chyba, jak nie Ona to kto. Zabrałam go. Był zdziwiony, że ma dywan pod brzuchem i Komuś mu na nim zależy; tak jak temu Komuś nie zależało już na niczym… dwie istoty błąkające się bez miłości… byli jak wiatr w wichrowych wzgórzach, zawsze obok i wpatrzeni w siebie; nieważne co i kiedy wydarzało się. Zawsze trwali w swojej miłości… do tej chwili.
Czekaj tam nie mnie Kubusiu, powiedz Panu Bogu, że bardzo Go przepraszam, że w chwili tęsknoty i słabości nie jestem taka silna, jak On oczekiwał.
W tym czasie skleć z deseczek ławeczkę, zaproś mojego Tatę i czekajcie na mnie…. bo ja tęsknie bardzo za Wami.
Liliana
