Kora – niezwykła suczka.
Sama mnie wybrała, jako mała kuleczka wśród siedmiu innych małych kuleczek, ona jedyna weszła mi na kolana i została. Tak zaczęła się nasza przygoda kiedy ja miałam 7 lat, a ona 7 tygodni. Od pierwszego dnia była ukochaną malutką psinką, „wylulaną” na moich rękach. Przez 10 lat i 5 miesięcy jej życia przeżyłyśmy razem niesamowicie wiele. Była moją towarzyszką, bratnią duszą oraz powierniczką wszystkich sekretów. Najlepszym przyjacielem, który „wylizywał” szorstkim, różowym języczkiem nawet najbardziej gorzkie łzy. Zawsze chętna do zabawy, pełna energii, gotowa bronić każdego kogo kocha. W jej oczach widniało okno do jej wielkiego serca przepełnionego miłością i czułością dla każdego. Mimo, że nie wyszkolona najlepsza przyjaciółka mojego niepełnosprawnego brata. Kora była najinteligentniejszym, najczulszym pieskiem jakiego w życiu spotkałam, na widok łez cała się trzęsła i wszelkimi silami próbowała je zatrzymać, na widok rozłożonych rąk biegła aby ją głaskać, przytulać i miziać po brzuszku. Na zawsze zostanie w sercu każdego kto bliżej ja poznał. Na zawsze zostanie kawałkiem mojego serca, dzięki któremu odnajduję w sobie tak wiele siły.
