Tajga ur. 20-03-2007 – zm. 10-02-2016

Pies o wielu imionach: Tajga, Taja, Księżniczka, Dziewczynka, Niunia każde z nich znała… Miała być lekiem po śmierci Jej poprzedniczki Alzy. I była. Została nawet lekarstwem na wszystko co złe wokół się działo, akcentem dobrego. Wniosła tak wiele radości w nasze życie. Tak bardzo brakuje Jej pięknych, mądrych oczu wpatrzonych we mnie, Jej całej, kochanej, ogromnej, kudłatej nieodstępującej mnie na krok. Tak bardzo chciałam oszukać czas, oszukać śmierć, zrobić wszystko żeby była z nami jak najdłużej. Nie da się oszukać. Scenariusz życia jest gdzieś zapisany… Nie umiem słowami oddać wdzięczności za to, że była i żalu jaki pozostał… Zostawiła w moim sercu potężną wyrwę z którą trzeba będzie nauczyć się żyć.

„Dokąd idą psy, gdy odchodzą?
No, bo jeśli nie idą do nieba
To przepraszam Cię, Panie Boże
Mnie tam także iść nie potrzeba

Ja poproszę na inny przystanek
Tam gdzie merda stado ogonów
Zrezygnuję z anielskich chórów
Tudzież innych nagród nieboskłonu

W moim niebie będą miękkie sierści
Nosy, łapy, ogony i kły
W moim niebie będę znowu głaskać
Moje wszystkie pożegnane psy”
B. Borzymowska

Dziękuję Parkowi Pamięci za to, że teraz może razem ze mną czekać na to, co zapisane w gwiazdach.

Ewa, Kasia, Kamil Thomas