Sucharek
(ur. — zm. 9.12.2014)
Był z nami 4 lata i 10 miesięcy. Miał około 14 lat.

Przez korytarze myśli i wspomnień, sięgając pamięcią przez zasłony czasu,
jesteś wciąż żywy kolorami barwnej akwareli… i tak pozostanie na zawsze,
przyjacielu o najpiękniejszej duszy, jaką było nam dane doświadczać każdego dnia.

Ty zawsze wiedziałeś, co zrobić, kiedy byliśmy smutni —
wystarczyło Twoje mądre spojrzenie, merdanie ogonem, szczekanie,
radosne kulanie się na plecach, bezinteresowne wtulenie,
trącanie noskiem, mlaśnięcie, westchnięcie —
by znów dla nas wzeszło słońce.
Uczyłeś nas, że prawdziwe szczęście trwa zawsze tu i teraz,
że problemy przemijają, a teraźniejszość z Tobą jest najcenniejsza.

Nasz mały dżentelmen-myśliciel, zerkający spod bujnych brwi,
który nie musiał mówić, by wyrazić istotę życia.
Całym sobą mówiłeś: „Ciesz się życiem jak tylko się da —
jest zbyt krótkie, kruche i ulotne, by tracić je na smutek”.
Staramy się pamiętać i nie płakać, choć serce rozdarte i krwawi.
Chcemy pielęgnować to, co nam dałeś, i wspominać dobre chwile,
które z Tobą przeżyliśmy.

Pamiętamy, że nigdy nie narzekałeś na swój los.
Zabraliśmy Cię ze schroniska wychudzonego, zaniedbanego…
z każdym dniem kwitłeś, cieszyłeś się każdym spacerem,
zabawą, zapachem kwiatów, jazdą samochodem z wiatrem we włosach.
Lizałeś nas po policzkach swoim kołowrotkiem przy każdej okazji —
to było najpiękniejsze „dziękuję”, jakie mogliśmy usłyszeć.

Nawet w ostatnich dniach dzielnie znosiłeś chorobę,
a mimo wszystko dawałeś nam czułość i spokój.
Twój wewnętrzny pokój, prostota bycia —
to było coś magicznego, coś co koiło każdy ból i pozostaje niezapomniane.

Bardzo za Tobą tęsknimy, Sucharku.
Będziemy Cię pamiętać do końca naszych dni.
Wierzymy, że jesteś wolny, że nie cierpisz —
miłość do Ciebie przekracza granice czasu, przestrzeni, a nawet śmierci.
Choć nie możemy Cię już dotknąć, czujemy Cię w sercu.
To jak niewidzialna nić… sięgająca przez horyzont,
na drugi brzeg wieczności.

Obiecuję Ci, że zajmę się Twoją Pańciusią najlepiej jak potrafię
i będę jej stróżem — tak jak Ty byłeś.
Żegnaj, Mikusku.

Za zrozumienie i możliwość godnego pożegnania naszego ukochanego Sucharka
dziękujemy Panu Łukaszowi z Parku Pamięci.