Amelia z Leńkowego Gniazda urodziła się 28.VIII.2001 r. – zmarła 10.IX.2013 r.
Amelia, maleńka istota o wielkim sercu pełnym bezwarunkowej miłości, ufności, oddania. Maleńka istota o wielkich, pięknych i mądrych oczach, spoglądających w moje z ciepłem, z ogromnym uczuciem, nawet wtedy, gdy straciła wzrok… Była moim największym przyjacielem, zawsze pełna empatii, zawsze przy mnie – w każdej dobrej i złej chwili.
Bezustannie dziwiłam się, że nie mówi, ale przecież i tak doskonale rozumiałam wszystko, co chciała mi powiedzieć. Każdy gest, każdy pomruk, każdy dźwięk, jakimi się do mnie zwracała, był językiem bez słów, niczym rozmowa z dzieckiem, które jeszcze nie umie mówić, a które każda matka doskonale interpretuje…
Amelka nazywana była przeze mnie Słoneczkiem, Motylkiem, Ptaszkiem, Myszką, Żabką, Kwiatuszkiem, Maleństwem i Ciupalaskiem :), na wszystkie te imiona reagowała, merdając wesoło ogonkiem i patrząc mi w oczy.
Amelia zawsze była przy mnie – w chwilach pełnych uśmiechu i radości, ale także wtedy, gdy dni były pełne łez i rozpaczy. To ona trwała przy mnie, gdy zawalił się świat, a „przyjaciele” okazali się niewdzięczni, egoistyczni, samolubni, zdradliwi…
Amelii zawdzięczam najcieplejsze uczucia, którymi obdarzała mnie tak hojnie, a które wyłącznie przypisuje się, nie wiem czemu, ludziom. Człowiek w swoim okrucieństwem wręcz poraża i budzi strach. Przy Amelii nigdy nie czułam się zagrożona, nie odczuwałam żadnych obaw, łączyła nas niezwykła więź. Dlatego nigdy nie zrozumiem tego, że człowiek, który w swojej pysze uważa się za istotę wyższą od zwierząt, potrafi je bezlitośnie krzywdzić. Jestem przekonana, że pokora jest cechą zwierząt, które nie tylko szanują świat, w którym żyją, ale również ludzi, których kochają – nawet tych okrutnych wobec nich. Warto uczyć się od zwierząt postrzegania rzeczywistości na różnych płaszczyznach, warto uczyć się od nich okazywania uczuć, bezwarunkowej miłości, szacunku i przyjaźni.
Oprócz rodziców, Amelka miała rodzeństwo, dziadków, pradziadków i prapradziadków. Była prześliczną jamniczką króliczą, o wesołym usposobieniu, ufna i przyjacielska. Uwielbiała towarzystwo dzieci i zamieniała się w lwicę, by je bronić. Była też małą, pełną wdzięku kokietką, która w cudowny i niemal nierealny sposób, odchylała główkę, opierając ją na swoich plecach, upodabniając się w tym geście do zastygłego w eleganckiej pozie flaminga. Lubiła wszystkie zwierzęta – była wielką przyjaciółką i fanką kotów, a nawet kur – które namawiała, niestety bezskutecznie, do zabaw. Była wielką miłośniczką natury i rozsiewała las, zakopując szyszki i żołędzie. Najlepiej czuła się w górach Beskidu Niskiego i tam z uwagą obserwowała np.: wygrzewające się na słońcu lub uciekające jaszczurki, albo maleńkie, drżące ze strachu i skamieniałe w bezruchu, norniczki, nie czyniąc im nigdy żadnej krzywdy. Miała wielu przyjaciół wśród zwierząt i ludzi, a oni odwdzięczali się jej miłością za okazywaną im radość życia i stale uśmiechnięty ogonek. Amelia była również wielką smakoszką – amatorką jabłek, gruszek, śliwek i mandarynek, kapusty i ogórków kiszonych, zielonych brokułów i groszku, marchewki i pomidorów, sera koziego i drożdżówek. Uwielbiała też potrawy z soi, którymi się z nią dzieliłam. Nigdy nie sprawiała kłopotów i umiała cieszyć się życiem, zawsze ciekawa świata, z radością i przyjaźnią witała nowe miejsca i ludzi.
A teraz już Amelki nie ma…
Amelko, bardzo mi Ciebie brakuje i nic nie potrafię na to poradzić. Nadal czuję Twoją maleńką główkę wtuloną w moje ramię lub Twój nosek, którym mnie trącasz, domagając się pieszczot. To Ty sprawiłaś, że kiedyś mogłam znów się śmiać i mieć cel w życiu. Byłaś moim najjaśniejszym promykiem, moją przyjaciółką, moją towarzyszką i strażniczką mojego spokoju. Jestem Ci wdzięczna za wszystkie cudowne chwile – pozostaną na zawsze, jak Ty, w moim sercu i pamięci.
Amelko, mogłabym bez końca opowiadać o Tobie, o Twoim cudownym charakterze i dobroci, ale może trzeba po prostu zacząć czytać od początku to, co już napisałam? Jak myślisz?
Ściskam Cię, moja kruszynko i tulę do serca. Twoja na zawsze – Kaśka.
