W dniu 01.08.2025 umarła moja ukochana suczka Miuki. Spędziłem z nią 9 lat, 6 miesięcy i 28 dni. Była najlepszą częścią mojego życia. Od początku wypełniała go bezwarunkową miłością i oddaniem. Rozśmieszała wybrykami i kulankami na fotelu. Pocieszała tuląc główkę do mojej piersi lub głaszcząc mnie łapką, gdy czułem się samotny. Strzegła mnie wiernie, nie odstępując na krok, gdy byłem ciężko chory. Nadawała sens mojej jałowej egzystencji.
Spędzałem z nią niemal wszystkie wolne chwile poza pracą. Poranne marsze wokół osiedla. Popołudniowe spacery po parku. Wieczorne wędrówki alejkami. Wspólne drzemki i wspólne oglądanie filmów wyznaczały nam codzienny rytm. Nie potrafiliśmy zasnąć inaczej niż przytuleni do siebie – nawet gdy panowały upały przynajmniej jedną łapką lub choćby swoim czerwonym nosem musiała czuć moją bliskość. Nie wierzę w Niebo ani Tęczowy Most. Tylko tak może zapewnię jej wirtualną namiastkę nieśmiertelności. Kochałem Cię moja Miuki. Nigdy już się nie spotkamy, ale nigdy Cię nie
zapomnę!
